|
Bóg nigdy w życiu bezpośrednio do mnie nie
przemówił, ale zdaje sobie sprawę z tego, że Bóg
czuwa nade mną. Mogę spojrzeć wstecz i powiedzieć,
że Bóg był w akcji, zwłaszcza w pewnych
okolicznościach, które wtedy wydawały mi się po
prostu fartownymi zbiegami okoliczności.
W 1944, podczas Drugiej Wojny Światowej, miałem
rozkaz zaokrętować się na USS Franklin na Pacyfiku.
Rozkaz został odwołany ze względu na nagłą
dolegliwość. Musiałem poddać się operacji wycięcia
wyrostka robaczkowego. Podczas ataku, osoba, która
była na stanowisku, na którym ja miałem być została
zabita przez kamikadze.
Wiele lat później musiałem przedostać się z Atlanty
do Raleigh, aby uczestniczyć w letnim obozie
koszykarskim w Campbell College. Zawsze wylatywałem
w soboty, ale wtedy nie mogłem przez pewne
niedopatrzenie. Miałem bilet, ale musiałem
zrezygnować, zakupić inny bilet i polecieć tym samym
lotem następnego dnia. Samolot, który wyleciał w
sobotę, ten, na którym miałem być, rozbił się i
wszyscy na pokładzie zginęli. Przelot nad miejscem
katastrofy następnego dnia zmusiły mnie do
rozważania nad duchową częścią życia. Myślałem o
Bogu i Jego planach i zastanawiałem się, dlaczego
mnie oszczędził.
Jeden taki przypadek mógłby zostać zinterpretowany
jako szczęście, jeśli w ogóle się w coś takiego
wierzy. Jednakże dwie takie ucieczki od śmierci
zmusiły mnie do dumania. Nie mogłem tego
zaakceptować jako zwykłego zbiegu okoliczności. Była
to raczej Boża interwencja niż fart. Pan miał dla
mnie plan.
Czytanie:
Proroctwo Jeremiasza 29:11-13
List św. Jakuba 4:13-15
List do Efezjan 1:9-12 |