|
Byłem najbliżej Pana Boga, kiedy narodziło mi się
dwoje dzieci i kiedy, po 91 dniach śpiączki, moja
żona, Nellie, chwyciła moją dłoń, otworzyła oczy i
miała ten wspaniały wyraz twarzy, który nadal mam w
swym umyśle. To było niesamowite uczucie. Cały
drżałem. To było coś o wiele więcej niż emocje. Całe
przeżycie było głęboko duchowe.
W 1982, Nellie miała wstawione sztuczne biodro. W
środku operacji, miała atak serca i zapadła w
śpiączkę. Po trzech miesiącach, obudziła się i
mogłem ją wziąć do domu.
Stopniowo dochodziła do siebie, jednakże nigdy
całkowicie nie wyzdrowiała. W wigilię 1984,
poszliśmy do mojej córki Nan, była tam cała rodzina.
Nellie była szczęśliwa. To był wspaniały wieczór.
Szczęście powróciło do jej życia. Po tym jak
zabrałem ją do domu, koło pierwszej w nocy, jej stan
się bardzo pogorszył. Zabrałem ją do szpitala a ona
już go nie opuściła. Nellie zapadała i budziła się
ze śpiączki do 21 marca 1985 r. Straciłem ją w
urodziny Nan. Bóg uwolnił Nellie od cierpienia a ja
straciłem życiową partnerkę.
Uwielbiam czytać Charles’a Dickens’a, więc
sparafrazuję początek „Opowieści o Dwóch Miastach”:
Nellie i ja spędziliśmy ze sobą najlepsze czasy; dla
mnie, jej utrata była jednym z najgorszych czasów.
Czytanie:
1 List do Koryntian 1:26-29
2 List do Koryntian 4:16-5:10; 12:9
List do Rzymian 8:28 |