|
Piłkarski wyjazd ewangelizacyjny.
Relacja
1 mecz na Węgrzech, po 24 godzinach wspólnego pobytu
3 nabożeństwa w różnych kościołach w Rumunii
3 zajęcia piłkarskie z nastolatkami
4 miasta, w których byliśmy: Budapeszt, Ploiesti,
Bukareszt i Cluj-Napoca
6 meczy w Rumunii, włącznie z jednym z lepszych I
ligowych zespołów tego kraju
13 dni poza rodzinnym domem, jedzeniem i łóżkiem
17 osób z 8 różnych krajów
5000 km przejechanych samochodem i pociągiem
A wszystko to po to, aby choć jedno życie sportowca
zostało przemienione przez jedynego Pana i Zbawiciela
Jezusa Chrystusa.
W tym roku zespół piłkarski Athletes in Action został
zaproszony przez Daniela Zafirisa do Rumunii. Daniel
przez wiele lat był zawodnikiem Petrolul Ploiesti,
drużyny występującej w I lidze, z którą w 1995 roku
zdobył Puchar tego kraju. Będąc jeszcze zawodnikiem,
poprzez świadectwo innego piłkarza w drużynie,
nawrócił się i po ukończeniu studiów zrezygnował z
dalszej kariery sportowej by zostać misjonarzem w
Ruchu Nowego Życia w Rumunii.
Nasz cel był oczywisty - dotrzeć z Dobrą Nowiną
do piłkarzy i trenerów. Cel ten można było zrealizować
tylko w jeden sposób, czyli być tam gdzie są piłkarze.
A piłkarze większość czasu spędzają na boisku, więc
byliśmy również tam i my. Sześć rozegranych meczy dał
nam okazję do świadectwa o Jezusie z około stu
dwudziestoma piłkarzami, grającymi w I i III lidze
Rumuńskiej, a wśród wielu niesamowitych historii,
przeczytajcie tych kilka:
Po pierwsze - cud. Autentyczny. Pokonaliśmy
pierwszoligowców z Petrolul Ploiesti. Wyobraźcie
sobie, że przyjeżdża zespół, wśród których tylko kilku
zawodników na co dzień regularnie uprawia piłkę nożną,
wychodzą na boisko i ogrywają zawodowców. Niesamowite
a jednak możliwe. Ale Bóg dał nam to tylko w jednym
celu, po meczu wszyscy z szacunkiem słuchali o Bożej
miłości i przebaczeniu, jakie mamy w Jezusie
Chrystusie.
Po drugie - pieniądz to nie wszystko. Kiedy
pojawiliśmy sie na treningu zespołu z Ploiesti, z
pudełkiem pełnym kaset z filmem Jezus, mieliśmy pewne
obawy, że raczej na siłę będziemy musieli wpychać te
kasety, tym którzy na trening przyjechali najnowszymi
modelami BMW, Volkswagenów i innych samochodów typu
Mercedes. Ale co się okazało? O mało nie zostaliśmy
zadeptani, gdy zawodnicy rzucili sie na nas, bowiem
każdy chciał otrzymać ten film. To wyglądało, jak
walki pod polskimi sklepami w pamiętnych kartkowych
czasach.
Po trzecie - byliśmy świadectwem, że
chrześcijanie to twardzi ludzie. Jednego dnia, lokalna
drużyna III ligowa, chciała nam udowodnić, że
rozniesie nas w puch, słysząc, że jesteśmy
chrześcijanami. Niewyobrażalnym było dla nich, że
chrześcijanie, nie przestraszą się twardo, czy czasami
wręcz brutalnie, grających rywali. A my na walkę
odpowiedzieliśmy walką, oczywiście w granicach
przepisów. I choć przegraliśmy tam 2:0, to po meczu,
znowu dwudziestu twardych facetów, siedziało cicho
przysłuchując się Ewangelii, zadając bardzo osobiste
pytania i szukając pomocy u Boga. I przekonali się, że
chrześcijaństwo jest dla twardych ludzi.
Po czwarte, miło było widzieć, że znacznie
zwiększył się wkład Polski, w tego rodzaju akcje. W
tym roku, w drużynie piłkarskiej AIA Europe, było
trzech Polaków: Michał Dąbrowski ( Chrześcijańska
Społeczność w W-wie ), Andrzej Dąbek ( Kościół Boży w
Chrystusie - Koło ), Zbyszek Masewicz ( Kościół
Chrześcijan Baptystów, I Zbór w W-wie), a jestem
przekonany, że w niedalekiej przyszłości Bóg powoła
Polski zespół chrześcijan, którzy grając w piłkę, są
przede wszystkim wierzącymi ludźmi, mającymi cel
znacznie większy niż wygranie meczu. Naszym celem jest
wieczne zwycięstwo, które nam Bóg przygotował. A wielu
ludzi po prostu o tym nie wie.
I na końcu, doświadczyliśmy niesamowitej
gościnności ze strony wierzących w Rumunii ( taka
dygresja, jeśli ktoś twierdzi, że u nas jest bieda,
powinien jak najszybciej wybrać się w te regiony ).
Nie dlatego, że byli bogaci i było ich na to stać, ale
z miłości do Jezusa i współbraci w wierze poświęcali
swój czas aby prać nasze rzeczy, przygotowywać
posiłki, ale również modlić się cały czas za nas i
naszą służbę, niezależnie kto z jakiego kościoła
pochodził. To rzeczywiście była namiastka Bożej
społeczności, połączonej wspólną miłością naszego
Zbawiciela. |